Spis treści +
Flaga w rogu, która przełącza tekst przez Google Translate wtyczką, sprawia, że EN wygląda jak automat, a Google serwuje duplikaty.
URL-e: wybierz model i trzymaj się go
Trzy sensowne warianty:
example.pl/+example.pl/en/…pl.example.com+en.example.com- osobne ccTLD (
example.pl/example.com), drożej w utrzymaniu
Mieszanie query ?lang=en z soft-404 i brakiem hreflang kończy się bałaganem. Snugmeal: / i /en/ z jednego słownika TypeScript, brakujące tłumaczenie wywala build, zamiast wypuścić polski akapit na angielskiej stronie.
Hreflang nie jest opcją
Każda para PL/EN powinna wskazywać na siebie nawzajem + x-default. Bez tego Google zgaduje. Z błędnym hreflangiem potrafi pokazać PL użytkownikowi z UK i odwrotnie.
Do tego: osobne meta title/description, nie „Home | Firma” w obu językach.
Treść: lokalizacja, nie tłumaczenie słowo w słowo
Ceny w PLN vs EUR/USD, case studies lokalne vs globalne, CTA („Umów rozmowę” / „Book a call”), regulaminy. Maszynowe tłumaczenie oferty B2B widać od pierwszego zdania i psuje zaufanie mocniej niż brak EN.
Automatyczny translator na blogu Picvelo wyłączyliśmy po danych z GSC: EN/DE dawały wyświetlenia bez kliknięć. Wrócimy, gdy domena urośnie. Tłumaczenie dla checkboxa „mamy EN” jest kosztem bez zwrotu.
WPML, Polylang, Astro
| Narzędzie | Gdy |
|---|---|
| Polylang | Prostszy WP, mniej budżetu |
| WPML | Więcej locale, Woo, złożone typy |
| Astro / Next + słownik | Mało stron, kontrola, wydajność |
Woo + WPML na dużym katalogu to osobna liga kosztów: tłumaczenie atrybutów, wariantów, feedów produktowych. Przy sklepie z tysiącami pozycji zaczynamy od pytania, czy druga wersja językowa ma realnego odbiorcę. To decyzja biznesowa, zwłaszcza gdy sprzedajesz klientom zagranicznym, a nie „bo wypada”.
Budżet
Na koszt drugiego języka składają się tłumaczenie (albo copy EN), podwójne QA, hreflang, często podwójne OG image, utrzymanie dwóch ścieżek przy każdej zmianie oferty. Licz +40–80% przy solidnym EN, zależnie od objętości.
Eksportujesz usługi i potrzebujesz PL/EN bez wstydu: kontakt.
Strony wielojęzyczne dla producentów mebli - co jest inaczej niż w firmie usługowej
Producent mebli sprzedaje rzecz, którą kupujący musi sprawdzić: wymiary, materiał, wykończenie, czas realizacji. Dlatego druga wersja językowa to u niego przede wszystkim katalog produktów, a nie kilka przetłumaczonych podstron.
Co zalecamy ustalić przed startem:
- Dla kogo jest EN. Inaczej piszemy do importera i architekta wnętrz, inaczej do klienta detalicznego. Importer szuka minimalnych zamówień, certyfikatów, warunków dostawy i wzorów materiałów. Konsument szuka ceny i zdjęć.
- Jednostki i słownictwo. Centymetry, cale, nazwy tkanin i okleiny trzeba przetłumaczyć świadomie. Błąd w specyfikacji kosztuje więcej niż błąd w haśle reklamowym.
- Jedno źródło danych produktu. Przy dużym katalogu opisy, wymiary i warianty trzymamy w jednym pliku lub bazie, a każdy język jest tylko warstwą tekstu. Zmiana wymiaru wtedy nie wymaga poprawek w dwóch miejscach.
- Hreflang na poziomie produktu. Para PL/EN ma wskazywać na siebie nawzajem dla każdej karty produktu, nie tylko dla strony głównej.
- Formularz zapytania ofertowego w obu językach, z polem na kraj i ilość, oraz katalogi PDF osobno dla każdej wersji.
Jeśli katalog jest duży, zacznij od kategorii, które faktycznie eksportujesz, a resztę dołóż później. Szacunek kosztów zrobimy po krótkiej wycenie, bo zależy od liczby produktów i wariantów.