Spis treści +
„Zrobimy stronę za 2500, start w poniedziałek.” Bez briefu, bez umowy, bez tego, kto płaci za hosting. Pół roku później freelancer nie odbiera telefonu, a domena jest na jego koncie. To lista błędów zamawiającego, które widzimy przy porządkowaniu cudzych wpadek po freelancerach.
1. Brak pisemnego zakresu
„Strona firmowa” może znaczyć wizytówkę albo 15 podstron z blogiem i panelem. Spiszcie: ile podstron, czy sklep, czy copy w cenie, czy zdjęcia, ile tur poprawek. U nas po akceptacji są 3 poprawki kosmetyczne w cenie, i to jest zapisane wprost w ofercie.
2. Domena i hosting na koncie wykonawcy
Domena na PESEL freelancera = przy sporze nie masz dźwigni. Od dnia pierwszego: rejestrator na firmę, dostępy w Twoim menedżerze haseł, ewentualnie dostęp „techniczny” dla wykonawcy.
3. Płatność 100% z góry albo 100% na końcu
Z góry: motywujesz do zniknięcia. Na końcu: motywujesz do scope creep bez dna. Etapy: start / po makiecie / po wdrożeniu, zdrowe dla obu stron.
4. Brak stagingu i backupu
Wgrywanie na produkcję FTP-em „na żywo” przy sklepie to hazard. Przy wizytówce boli mniej, ale i tak: kopia przed dużą zmianą. Pytanie na rozmowie: „Jak cofniecie zły deploy?”
5. „Zrób ładnie” zamiast briefu
Bez: kto jest klientem, co ma zrobić strona (lead? sprzedaż? wizytówka?), przykłady co się podoba / nie podoba, deadline. Freelancer zgaduje. Zgadywanie kosztuje poprawki.
6. Brak szkolenia i przekazania
Panel CMS, DNS, mail, analityka: to wszystko wymaga protokołu odbioru. Inaczej wracasz z „pan od stron” przy każdej zmianie tekstu. My wdrażamy CMS i szkolimy; kod i dostępy są Wasze.
7. Cena jako jedyny kryterium
Najtańsza oferta często nie liczy SEO technicznego, backupu, poprawek ani responsywności na realnym telefonie. Porównujcie skład pakietu obok samej liczby na dole.
Pracujemy z umową, briefem i cennikiem. Jeśli porządkujesz bałagan po kimś: kontakt.